Co to jest grypa?

W badaniach dawniejszych posługiwano się przeważnie zakażaniem błony omoczniowo-kosmówkowej. W tym celu w skorupie świdruje się okienko, podważa się delikatnie i usuwa odpowiednią część skorupy, a na odsłoniętej błonie skorupowej robi sie delikatne otworki przez pociąganie igłą lub skalpelem („skaryfikowanie“). Na szczycie tepej strony jaja wyświdrowuje się otworek, z którego wysysa się rurką gumową nieco powietrza. Zawartość jaja przesuwa się wówczas ku komorze powietrznej, w której powietrze zostało rozrzedzone, powietrze z zewnątrz przez otworki skaryfikacyjne wchodzi między błonę skorupową a błonę omoczniowo-kosmówkową. W ten sposób błony te oddzielają sie od siebie. Teraz można wprowadzić pipetą lub strzykawką materiał zakażony na zewnętrzną powierzchnię błony omoczniowo-kosmówkowej. Po kilku dniach na błonie tej powstaną białawe wyniosłości, tzw. krosty. Są one odpowiednikiem kolonii bakteryjnych, powstających przez zaszczepienie stałych podłoży, np. agaru. Według Burneta, uczonego australijskiego, który obszernie opracował tę metodę, z ilości krost można wnosić o ilości zawartych w materiale zakaźnym cząstek wirusu.

Dla pierwotnego izolowania wirusu z ludzi chorych lepsze wyniki daje hodowanie w płynie owodniowym. W tym celu robi się okienka w tępej części jaja, cienką pincetą przytrzymuje się zarodem, a cienką igłę, zmontowaną na strzykawce, wbija się pod błonę owodniową i wstrzykuje się tam wirus. Okienko zamyka się szkiełkiem przykrywkowym i zalepia. Po kilku dniach otwiera się jajko i wydobywa się zeń pipetą płyn owodniowy. Wirus uległ w nim znacznemu rozmnożeniu i obecnie można go wstrzykiwać do następnych jajek w sposób o wiele prostszy: do płynu omoczniowego. W tym celu świdruje się mały otworek tuż powyżej granicy komory powietrznej i wkłuwa się przez ten otwór igłę pionowo w dół. Zmontowaną na igle strzykawką wstrzykuje się materiał zakaźny do płynu omoczniowego. Po dwóch dniach wylęgania przezroczysty płyn omoczniowy z rozmnożonym wirusem wyciąga się pipetą. Może on służyć do zakażania następnych jaj lub też zwierząt doświadczalnych, do wszelkich badań nad wirusem influency, na koniec do wyrobu szczepionki ochronnej. Metoda ta pozwoliła na uzyskanie dużych ilości wirusu w sposób łatwy i tani i przyczyniła się w znacznym stopniu do poznania własności fizycznych, chemicznymi i biologicznych wirusu influency.

Właściwości te poznano dokładniej dzięki mikroskopowi elektronowemu. Nie będę się rozwodził nad zasadą działania tego mikroskopu. Wspomnę tylko, że uzyskać możemy olbrzymie powiększenia, dochodzące do 100 000-krotnych i większych. Cząstki wirusu, podobnie okrągłe jak cząstki wirusu influency ludzkiej, są jednak wyraźnie od nich mniejsze. Ta elektromikrografia zrobiona jest przy pomocy specjalnej techniki złocenia. Polega ona na tym. że pod określonym kątem puszczona zostaje na szkiełko z wirusem (obiekt) para złota. Obiekt zostaje powleczony warstewką złota. Wystające ponad powierzchnię ciałka zatrzymują parę złota, co powoduje powstanie za nimi nie pozłoconego „cienia“.

Przy pomocy mikroskopii elektronowej udało się potwierdzić określone poprzednio przy pomocy innych sposobów rozmiary wirusu influency. Dawniejsze metody polegały na przepuszczaniu wirusu przez błony o różnej wielkości por (otworków) oraz na wytrącaniu go przy pomocy u 1-trawirówki. Wszystkie te metody określiły zgodnie średnicę wirusu influency ludzkiej na około 100 milimikronów (1 milimikron = 1/1 000 mikrona = 1/1 000 000 milimetra).

Ciekawą własność wirusu influency wykrył uczony amerykański Hirst. Stwierdził on, że krwinki kurze zlepiają się pod wpływem wirusu w grudki, czyli ulegają aglutynacji. Odczyn Hirsta, opracowany bardzo szczegółowo, stał się popularną metodą wykrywania i miareczkowania wirusu influency. Ażeby np. przekonać się. w jakim stopniu rozmnożył się wirus w płynie omoczniowym, robimy seryjne rozcieńczenia płynu: 1:10, 1:100, 1:1 000 itd. Każdego rozcieńczenia używamy do aglutynowania krwinek kurzych. Najczęściej stosujemy tu obserwowanie nie grudek, lecz sposobu układania się krwinek na dnie probówki. Inaczej opadają bowiem krwinki niezaglutynowane (okrągły, mały, ciemny dysk), a inaczej zaglutynowane (jednolita pokrywa cienka, koloru łososiowego, pokrywająca całe dno probówki). Ostatnie rozcieńczenie płynu omoczniowego, dające jeszcze aglutynację, stanowi miano tego płynu.

Odczyn Hirsta może służyć również do określania zawartości przeciwciał w surowicy, do ich miareczkowania. Jest to metoda o wiele prostsza niż opisane wyżej próby na zwierzętach doświadczalnych. Wirus (zakażony płyn omoczniowy) miesza się z surowicą, rozcieńczoną w stosunku 1:10, 1:20, 1:40 itd. Jeżeli w surowicy zawarte były przeciwciała swoiste przeciwko influency, nastąpi unieczynnienie wirusu. Jeżeli teraz dodamy krwinek kurzych, aglutynacja ich nie nastąpi, opadną one na dno probówki w postaci małego czerwonego krążka. To rozcieńczenie surowicy, w którym zahamowanie aglutynacji jeszcze będzie miało miejsce, stanowi tzw. miano surowicy. W ten sposób łatwo możemy się przekonać o obecności przeciwciał i o ich stężeniu w surowicy.