Kość śródszczękowa u zwierząt i ludzi

Oglądając czaszki zwierząt zauważamy bez trudu, że górna szczęka składa się z więcej niż kilku kości. Przednia jej część połączona jest z tylną bardzo wyraźnymi wiązaniami i składa się z kilku osobnych kości.

Tę przednią część górnej szczęki nazwano os intermaxillare. Starożytni znali ją już, ostatnio zaś zainteresowano się nią specjalnie, ponieważ podaje się jej istnienie jako szczegół odróżniający człowieka od małpy. Przypisywano ją niektórym stworzeniom, innym zaś odmawiano i gdyby w sprawach natury nie przekonywał nas po prostu wzrok, nie śmiałbym nigdy wystąpić z oświadczeniem, że kość ta występuje również i u człowieka.

Pragnę możliwie najbardziej się streszczać, gdyż dzięki samemu obejrzeniu i porównaniu szeregu czaszek, twierdzenie to, i bez tego bardzo proste, szybko ocenione zostać może.

Kość, o której mówię, otrzymała swą nazwę dzięki temu, że wsunięta jest między dwie główne kości górnej szczęki. Składa się ona również z dwóch części, które schodzą się ze sobą w środku twarzy.

U różnych zwierząt posiada ona różny kształt i zmienia go bardzo wyraźnie w zależności od tego, czy wysuwa się do przodu, czy też się cofa. Jej przednia, najszersza i najbardziej rozwinięta część, którą nazwałem corpus, ukształtowana jest w zależności od strawy, którą natura przeznaczyła danemu zwierzęciu, musi ono bowiem tą właśnie częścią przede wszystkim ów pokarm chwytać, przytrzymywać, zrywać, obgryzać, krajać, czyli w ten lub inny sposób przyswajać go sobie; dlatego też część ta bywa już to płaska, zaopatrzona chrząstkowatymi wypukłościami, już to uzbrojona w ostrzejsze lub mniej ostre siekacze, już to posiada inny jeszcze kształt, odpowiedni do rodzaju pokarmu spożywanego przez zwierzę.

Boczne przedłużenie łączy się od góry z górną szczęką, kością nosową, czasami też z kością czołową.

Od wewnątrz, poczynając od pierwszego siekacza lub od miejsca, które on zajmować winien, mieści się kolec lub „spina”, która przedłuża się aż na podniebienie, tworząc pod górną szczęką kanalik, w który wsnunięta jest dolna i przednia część vomeru. Ta „spina“ czyli boczna część owego corpus tejże kości śródszczękowej tworzy wraz z przednią częścią podniebienia pod górną szczęką tzw. canales incisivi lub naso-palatini, przez które przechodzą małe naczyńka krwionośne i rozgałęzienia nerwów drugiej gałęzi piątej pary.

Nie ulega więc chyba wątpliwości, że kość ta znajduje się zarówno u ludzi jak i u zwierząt — choć jeśli chodzi o ludzi, możemy jedynie częściowo określić dokładne jej granice, reszta jej bowiem zrosła się i najściślej połączyła z górną szczęką. Wskutek tego zewnętrzna strona kości twarzy nie wykazuje najdrobniejszego nawet szwu czy połączenia, dzięki któremu można by przypuszczać, że kość ta jest u człowieka wyodrębniona.

Przyczyna tego, wydaje mi się, głównie polega na tym, że kość ta, która u zwierząt jest tak niesłychanie wysunięta do przodu, u człowieka występuje w znacznym zmniejszeniu. Skoro obejrzymy czaszkę dziecka lub embrionu, zobaczymy, że wyrastające zęby tak silnie na te miejsca napierają, tak napinają okostną, iż natura musi użyć wszystkich sił, by części te jak najściślej ze sobą połączyć. Przeciwnie ma się rzecz z czaszką zwierzęcia, gdzie siekacze bardzo posunęły się do przodu i nie naciskają już równie silnie ani na siebie, ani na kły. Wewnątrz jamy nosowej rzecz ma się podobnie. Możemy, jak już zauważyłem powyżej, śledzić szew ossis intermaxillaris z canalibus incisivis aż do miejsca, do którego przylegają ossa turbinata lub conchae inferiores. Tu działa więc wzajemny stosunek trzech rożnych rozrastających się kości i ściślej je łączy ze sobą.

Jestem przekonany, że dla tych, którzy głębiej pojmują tę dziedzinę wiedzy, punkt ten będzie jeszcze łatwiejszy do zrozumienia. Miałem możność stwierdzenia szeregu wypadków, w których kość ta zrośnięta jest częściowo lub całkowicie także i u zwierząt, i sądzę, że później będę mógł więcej na ten temat powiedzieć. Istnieje również szereg wypadków, że kości, które z łatwością dają się oddzielić u dorosłych zwierząt, już u dzieci wydzielić nie można.

U cetaceis, amfibii, ptaków i ryb również częściowo odnalazłem tę kość, bądź też odkryłem jej ślady.

Wyjątkowa różnorodność kształtów, w jakich występuje ona u różnych stworzeń, zasługuje doprawdy na szczegółowe omówienie i zainteresuje z pewnością nawet te osoby, które na ogół nie interesują się tą tak suchą pozornie dziedziną wiedzy.

Można by więc teraz wdać się bardziej w szczegóły i rozważyć to zjawisko przez dokładne, stopniowe porównanie rozmaitych zwierząt, poczynając od organizmów najniższych do bardziej złożonych, od małych i ograniczonych aż po ogromne i skomplikowane.

Jakaż przepaść istnieje między os intermaxillare żółwia i słonia — a jednak można pomiędzy nimi umieścić szereg form, który je ze sobą łączy. To, czego nie zaprzecza nikt, gdy chodzi o całe ciało, można by pokazać tu na małej części.

Można ogarnąć w całości żywe działanie natury lub też skrupulatnie badać fragmenty jej nieuchwytnych posunięć — natura pozostanie zawsze ta sama, zawsze godna podziwu.