Natarcie na prawo do suwerenności narodów

Jasne więc, że przywódca niemieckiej socjaldemokracji dr Kurt Schumaeher woli także „Małe Niemcy“ na zachodzie, całkowicie podporządkowane USA, od jednolitych, demokratycznych, niepedległych Niemiec, jeżeli ich suwerenem mają być niemieckie masy ludowe, pragnące położyć kres władzy Kruppów i Thyssenów oraz ich socjaldemokratycznych popleczników, te masy, które w polskiej granicy na Odrze i Nysie upatrują granicę demokratycznego pokoju. Stanowisko Schumachera nie odbiega przy tym w niczym od stanowiska Abetza, byłego ambasadora hitlerowskiego w Paryżu, kata narodu francuskiego w okresie okupacji, który na wytoczonym mu w lipcu br. procesie prezentował siebie jako gorącego zwolennika unii europejskiej, a swoją politykę eksterminacyjną jako politykę realizacji planów (narodowo-socjalistycznych) Zjednoczonych Stanów Świata (oczywiście pod hegemonią III Rzeszy).

Nie obca jest także idea powyższego typu rządu światowego prawicowym socjaldemokratom tzw. państw neutralnych, zwłaszcza państw skandynawskich.

Wrogość wobec socjalizmu, nienawiść do Związku Radzieckiego, wola służenia dyktaturze burżuazji i niedopuszczania za żadną cenę nigdzie, gdzie jeszcze mają jakiekolwiek wpływy, do dyktatury proletariatu — oto, gdzie tkwi przyczyna tego, że prawicowi socjaldemokraci stali się nie tylko najbardziej zapalonymi komiwojażerami planu Marshalla oraz wszelkich innych ekspansjonistycznych planów USA, ale też jawnymi zdrajcami sprawy niepodległości swoich narodów w imię ratowania kapitalizmu przez próby sklecenia go w skali światowej.

W obronie ekspansji amerykańskiej, krępowanej przez suwerenny byt narodów, na sesji jesiennej ONZ w 1947 r. jawnie zresztą odsłonili swoje przyłbice usłużni pomocnicy monopolistów amerykańskich, Bevin i Spaak, stając w jednym szeregu z Churchillem, Trumanem i Marshallem do walki z niepodległością swoich narodów i wszystkich innych narodów świata.

Treść polityczną idei kapitalistycznych Stanów Zjednoczonych Świata i mających utorować im drogę Stanów. Zjednoczonych Europy oraz wszelkich dla tego celu pomocniczych konstrukcji polityczno-prawnych zdemaskował jeszcze ćwierć wieku temu Lenin, ujawniając w nich tylko nową formę realizacji prawa siły, podziału świata i kolonii oraz natarcia na socjalizm. To samo da, się powiedzieć i dziś o wszelkich odrodzonych koncepcjach federacji europejskiej i światowej, inspirowanych z Waszyngtonu i stanowiących cel polityki współczesnego imperializmu, zmierzającego do ujarzmienia słabszych państw kapitalistycznych w interesie wielkiego kapitału USA i utworzenia z nich bazy wojennej dla- przygotowania agresji przeciw państwu socjalistycznemu i krajom budującym dopiero socjalizm.

Propaganda wojenna, pod pozorem konieczności zrealizowania siłą „naturalnej tendencji rozwojowej w kierunku „państwa światowego“, występuje w Ameryce tym żywiej, im bardziej zarysowują się perspektywy kryzysu, którego rozwiązanie uznaje się tam za możliwe tylko w drodze zbrojnych konfliktów. Pani Claire Luce, była posłanka i żona redaktora najbardziej reakcyjnych tygodników amerykańskich „Time“ i „Life“, niedawno oświadczyła publicznie, że „wojna jest lepsza od ruiny“ (ekonomicznej). A na wpół urzędowy organ wielkich przemysłowców amerykańskich „U.S. News“ w numerze z 30.XI.1948 r. stwierdził, że „gdyby istotnie pokój miał być zapewniony, wszystko uległoby podważeniu. W obecnej chwili sytuację ratują wydatki na zbrojenia i związana z tym pomoc dla zagranicy“.

Departament Stanu przy pomocy w rozmaity sposób formułowanych przesłanek kosmopolitycznych zmierza do ułatwienia sobie natarcia na prawa suwerenne wszystkich narodów, do złamania i opanowania ich, oraz przygotowania agresji dla realizacji tego celu.

Nie ma potrzeby dowodzić tu, że politykę tę czekać może tylko nieuchronne fiasko. Bankructwo jej zarysowuje się coraz bardziej na tle postępującej słabości obozu imperialistycznego, nękanego sprzecznościami swoich interesów, wzajemną konkurencją, obozu, któremu przeciwstawiają się miliony ludzi na całym świecie, miliony ludzi spragnionych pokoju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *