Pokój

Niestety, wiemy, że rozpęd ten został nagle zahamowany.

I oto nowa próba sabotażu zaalarmowała opinię publiczną. Niezwykła Odyseja „Zoe“, francuskiego stosu atomowego, zwróciła oczy całego świata na Francję. Fryderyk Joliot-Curie ze swoim wspaniałym zespołem dokonał tego niezwykłego przedsięwzięcia w kraju, który należy do najbardziej zniszczonych przez wojnę. Pierwszy na kontynencie europejskim stos atomowy powstał właśnie we Francji.

To wystarczyło, by Fryderyk Joliot-Cu-rie stał się celem ataków i oszczerstw.

Fryderykowi Joliot-Curie, który jest jednym z największych fizyków jądrowych, me mogą przebaczyć publicznego oświadczenia, że dołoży wszelkich starań, by energia jądrowa wprzęgła się w służbę pokoju.

Gdyby Francja, pomimo tajemnicy atomowej (i tego, co wczoraj można było nazywać monopolem), stała się wielkim dostawcą izotopów, mogących zwalczyć klęskę raka — cóż by to był za skandal!

Francja znalazła się już w takiej sytuacji, że nie dopuszcza się, aby w jakiejkolwiek dziedzinie, czy to w nauce, czy to w rozwoju cywilizacji, spełniała dobroczynną rolę wobec ludzkości.

Na tym to terenie, na tych konkretnych podstawach, lewica rozpoczęła walkę.

A z walki wyciąga się pożyteczne doświadczenia. Broniąc swoich fabryk samolotów, francuska klasa robotnicza jednoczy się ze swymi technikami, by ocalić niepodległość narodu, a co za tym idzie i pokój światowy, ponieważ jest on uwarunkowany suwerennością narodową, która umożliwia ludom nienawidzącym wojny, by wypowiedziały się w pełni.

Stwierdzając braterską solidarność z uczonym — odmawiającym pracy dla wojny — francuska klasa robotnicza przypieczętowała łączność uczonych z ludem, dała nauce sumienie i przygotowuje lepsze jutro,
Jan Guignebert, członek narodowej rady bojowników o wolność i pokój, przemawia do robotników przed bramą fabryki samolotów w Paryżu
w którym w twórczej współpracy ludzie nauki i ludzie z fabryk stworzą nowe spo-łeczeństwó, kroczące ku postępowi.

W walce o pokój tworzy się wielkie rzeczy i wydaje mi się, że w tych zmaganiach lud francuski odnajduje swój potężny zryw, zgodny z jego rewolucyjną tradycją.

Choć ciężkie jest nasze zadanie wobec piętrzącej się barykady kłamstwa, którą musimy obalać i obalamy stopniowo, to jednak staje się ono lżejsze dzięki temu, że coraz wyraźniej uwidoczniają się szkody, wyrządzane przez politykę zwaną zachodnią, która kopie przepaść między nami a naszymi najlepszymi przyjaciółmi i przybliża grozę bolesnych doświadczeń, jakie Europa miała nieszczęście poznać w postaci zbrodni hitlerowskich.

Jesteśmy osamotnieni na skraju kontynentu, w bliskości Oceanu Atlantyckiego, wybranego na teren wielkich manewrów lotniczych, – morskich i dyplomatycznych. Nie zapomnieliśmy jednak niedawnej krwawej przeszłości i straszliwych przeżyć, które uczyniły nasz umysł bardziej krytycznym i wzmocniły naszą wolę.

Te nowe zasoby sił zaskoczyły inicjatorów „zimnej wojny“, co stwierdził niedawno Walter Lippmann w czasopiśmie „Figaro“ (29.VII.49). Rozczarowany komentator amerykański wyznaje:

„Potęga polityczna, która była skoncentrowana w zbrojnej koalicji, skruszyła się dziś do tego stopnia, że świat nie może już dalej być organizowany na podstawie prostych układów czterech mocarstw ani podzielony na dwa bloki według przekonań politycznych i ideologii. Świat jest zbyt złożony i zbyt pełen sprzeczności, aby nadal można było stosować uproszczone teorie ,.zimnej wojny“ i rządzić nim według wypływających z tych teorii przesłanek strategicznych“.

Walter Lippmann nie dopowiedział tylko tego, że w pewnym stadium prowokacji wojennych narody zbudzą się, otrząsną z gnuśności, odmówią maszerowania na rozkaz i zjednoczą się we wspólnym działaniu, występując czynnie jako szermierze pokoju.

Konkretne fakty obudziły we Francji świadomość knowań podżegaczy wojennych, która zachwiała ich plany i kalkulacje.
Zdaje się, że można stwierdzić, iż kalkulacje podżegaczy wojennych w całym święcie walą się w gruzy, gdy potężne manifestacje ludowe niweczą propagandę na rzecz wojny (w takim kraju jak Francja) lub gdy triumfuje wspaniały wysiłek produkcyjny dla dzieła pokoju (jak np. w Polsce), w chwili gdy gospodarka zwolenników wojny ugina się pod brzemieniem inflacji i monetarnego chaosu.

Dzięki doświadczeniom dnia codziennego w całym świecie narody zaczynają zdawać sobie sprawę z faktu, że są panami własnej przyszłości.

I to jest nasze nowe osiągnięcie z roku 1949, które pozwala nam wierzyć w zwycięstwo, wzmacnia naszą wolę i kieruje czynem.