Słońce na Ziemii

To, że z energii słonecznej nie korzystamy bezpośrednio w naszych urządzeniach technicznych, nie świadczy o tym, że z niej nie korzystamy w ogóle. Przeciwnie, tylko z niej korzystamy; jak już przecież mówiliśmy, jesteśmy na całkowitym utrzymaniu Słońca i tylko Słońca. Lecz ta wykorzystana przez nas energia słoneczna jest minimalnym ułamkiem tego, z czego moglibyśmy korzystać. To zaś, że w ogóle ten ułamek energii możemy wykorzystywać, jest niewątpliwie zasługą samej natury.

W naturze mamy „urządzenia“ magazynujące energię słoneczną. Są nimi przede wszystkim rośliny pochłaniające energię słoneczną w czasie odbywania się w nich pewnych procesów chemicznych.

Wiemy, że rośliny przyswajają sobie węgiel z dwutlenku węgla. To rozdzielenie dwutlenku węgla na węgiel i tlen wymaga pracy, której dostarcza nam Słońce i która następnie jakby „ukrywa się“ w węglu zamieniającym się w część organizmu roślinnego. Rośliny przyswajają więc nie tylko węgiel, lecz i pewną energię słoneczną w tym węglu zmagazynowaną.

Dlatego też troska o jak najbujniejszą roślinność w każdym kraju jest nie tylko troską o krajobraz i czyste powietrze, lecz również troską o to, by jak najwięcej energii słonecznej zatrzymać do dyspozycji człowieka. Każdy las jest przecież skarbonką dla energii Słońca.

Tę zmagazynowaną energię słoneczną wykorzystujemy następnie paląc drzewem w piecach. Nie tylko obecną energię, lecz również energię słoneczną pochodzącą z czasów bardzo, bardzo dawnych wykorzystujemy dziś w sposób podobny. Wszak węgiel jest rodzajem rafinowanego drzewa, przemienionego w węgiel dzięki wysokim ciśnieniom i temperaturom, w jakich się znajdowało drzewo w ciągu wielu setek tysięcy lat. Podobne jest pochodzenie ropy naftowej, z której otrzymuje się dziś benzynę; jest ona również magazynem energii słonecznej pochodzącej z czasów najdawniejszych. Słońcem więc pędzimy samoloty i samochody, słońcem palimy w piecach olbrzymich fabryk i parowców i słońcem ogrzewamy nasze mieszkania.

Z roślin energia słoneczna dostaje się do organizmów zwierzęcych, zwierzęta bowiem w ogromnej swej większości żywią się roślinami.

I w końcu człowiek wchłania energię słoneczną w formie pokarmu, złożonego z części roślin i zwierząt. Energię tę następnie wydatkuje w formie pracy świadomej lub nieświadomej. Do tej nieświadomej pracy należy między innymi praca serca ludzkiego, którego moc jest stosunkowo duża — około 0,003 konia mechanicznego.

Należy również praca budowania z surowego materiału przez nas spożywanego nowych komórek, tkanek i mięśni. Słońce jest więc robotnikiem budującym w sposób niesłychanie misterny nasze ciało, kości i mózg. Ono to właściwie tworzy ludzi. Jesteśmy czymś, co jest utkane z promieni słonecznych, a więc czymś znacznie bardziej słonecznym niż ziemskim.

Część energii słonecznej przez siebie pochłanianej wydaje człowiek następnie w formie pracy świadomej. Słońcem więc właściwie budujemy domy i mosty, słońcem mówimy i słońcem piszemy książki i artykuły…

Proces magazynowania energii słonecznej odbywa się nie tylko w roślinach. Energia słoneczna wywołuje parowanie wody w rzekach, morzach i oceanach. Miliony ton wody unoszą się stale ku górze tworząc chmury i obłoki. Pracę tę wykonuje oczywiście Słońce; zwraca nam ją następnie natura w formie deszczów — a więc wody spadającej z dużych wysokości. Woda deszczowa niewątpliwie pracuje. Część jej, spadającą na wysokie góry, wykorzystuje człowiek do urządzeń zwanych „białym węglem“. Są to po prostu turbiny (koła) poruszane wodą i napędzające inne urządzenia, maszyny elektryczne lub urządzenia mechaniczne (młyny, elewatory). Tym właśnie białym węglem „opala się“ niemal wszystkie elektrownie w Szwecji, Norwegii i Szwajcarii oraz duży obszar kraju przylegający do Dniepru i zasilany energią dostarczaną przez słynny Dnieproges — zaporę wodną na Dnieprze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *