Teoria Wegenera o powstaniu kontynentów

Jeżeli Czytelnik zechce sam porównać uzupełniające się brzegi Ameryki Płd. i Afryki, znajdzie się dokładnie w tym samym punkcie zachęcającym do dalszego rozumowania, w jakim przed rokiem 1912 był Wegener, dla niego bowiem ów frapujący fakt uzupełniania się linii brzegowych Ameryki Południowej i Afryki był pierwszą podnietą do dalszych dociekań na temat pochodzenia kontynentów ze wspólnego macierzystego bloku, czyli z jednego prakontynentu.

Czy opisana wyżej zgodność przebiegu rzeźby linii brzegów Ameryki Południowej i Afryki Zachodniej może być dziełem tak zwanego „przypadku“?

Niedawno jeden ze zwolenników teorii Wegenera (Steffen 1942) chcąc wytrącić ten argument z rąk jej przeciwników obliczył przy pomocy rachunku prawdopodobieństwa, że szanse, w jakich mogłoby wystąpić przypadkowo takie wielokrotne podobieństwo, odpowiadają stosunkowi 1 : 387 400 000. Jest to zatem taka szansa, jaką miałby ten, kto by chciał za pierwszym ciągnieniem wybrać na ślepo jedną gałkę białą spośród 387,4 milionów gałek czarnych!

Omówione wyżej uzupełnianie się brzegów Ameryki Połudn. i Afryki nie jest wcale na ziemi zjawiskiem odosobnionym, chociaż — przyznać trzeba — jest ono w tym przypadku zjawiskiem najsilniej uderzającym. Inne, podobne, słabiej rzucają się w oczy. Zwróćmy np. uwagę na brzegi północno-wschodniej Afryki i na Indie Przedgangesowe. W Afryce rzuca się nam w oczy wyżynny półwysep Somali mający u swej nasady góry abisyńskie i na południe od nich położone góry Sudanu, w Azji zaś również wyżynny i olbrzymi Półwysep Indyjski z Himalajami u jego podstawy kontynentalnej.

Wyobraźmy sobie teraz, że na tę część powierzchni ziemi opuszcza się dłoń olbrzyma i wyrównuje w naszych oczach fałdy gór w Afryce i tak samo postępuje z Himalajami. W tejże chwili półwysep Somali wydłuży się, wejdzie w Morze Arabskie i złączy się z Półwyspem Indyjskim, trójkąt zaś Półwyspu Indyjskiego wysunąwszy się potwornie ku południowi zajmie ogromną przestrzeń Oceanu Indyjskiego, dotykając bokiem kontynentu afrykańskiego, wierzchołkiem zaś Madagaskaru. Jeżeli teraz wyobrazimy sobie, że jeszcze nie ma Himalajów i dopiero zaczynają one powstawać w naszych oczach w gigantycznym procesie fałdowania skorupy ziemskiej pod wpływem potężnego naporu wyżynnego bloku lądowego naciskającego od południa, to rezultatem tego „zbierania fałdów“ musi być skrócenie się lądu azjatyckiego w kierunku południkowym o około 3.000 km. Innymi słowy Afrykę z Azją łączył przed sfałdowaniem się Himalajów nie żaden pomost lądowy nazwany „Lemurią“, który rzekomo zapadł się i zatonął w Oceanie Indyjskim, lecz Afryka i Azja przed sfałdowaniem Himalajów tworzyły jedną ,,krę“ lądową, która popękała, jej części zaś oddzieliły się od siebie, zajmując z czasem takie położenie geograficzne, jakie widzimy dziś na mapie świata.

Z fałdowaniem Himalajów łączy Wegener jako zjawiska temu olbrzymiemu procesowi towarzyszące: oderwanie się Madagaskaru od Afryki i powstanie głębokich pęknięć kontynentu afrykańskiego. Jedno z nich w postaci tak zwanego rowu wschodnio-afrykańskiego zajęte jest dziś przez szereg jezior (Njassa, Tanganika, Kiwu, Edwarda i Alberta), w drugie zaś, które oderwało Półwysep Arabski od Afryki, wlało się Morze Czerwone.

Dotychczas mówiliśmy tylko o odsuwających się od siebie kontynentach, przypatrywaliśmy się ich kształtom i uzupełniającej się rzeźbie brzegów. Wszakże jeżeli prawdą jest, że kiedyś (w epoce kredowej) Ameryka Południowa złączona była z Afryką i dopiero później od niej „odpłynęła“, to w takim razie w głębi tych lądów muszą istnieć inne wzajemne nawiązania Ameryki Południowej i Afryki. Możemy oczekiwać a priori, że wyrażą się one w podobieństwie i uzupełnianiu się budowy geologicznej oraz w pokrewieństwie ich flory i fauny.

Spośród licznych faktów popierających to przypuszczenie możemy tu przytoczyć tylko niektóre.

Górom fałdowym południowego krańca Afryki odpowiadają zarówno pod względem budowy geologicznej jak faun kopalnych — Sierry prowincji Buenos Aires Ameryki Południowej. Podobieństwa te są tak uderzające, że wspomniane góry amerykańskie, choć oddziela je Atlantyk, są jakby dalszym ciągiem macierzystych gór afrykańskich.

Drugim analogicznym dowodem jest płyta granitowa afrykańska, której odpowiada płyta brazylijska o skałach wulkanicznych pokrewnego typu petrograficznego. Skałom jurajskim afrykańskiej formacji Karoo odpowiadają analogiczne skały w amerykańskim systemie St. Catharina. Słynnym kopalniom diamentów w północnej Oranii w Afryce odpowiadają analogiczne kopalnie w Minas Geraes w Ameryce. Permokarbońskie głazy narzutowe, będące świadectwem zlodowacenia ziemi w tym okresie geologicznym, znalezione w Ameryce Południowej, pochodzą według opinii fachowców z Afryki.

Podobne dowody natury geologicznej można by przytoczyć na poparcie Wegenerowskiej tezy w zastosowaniu jej do Afryki wschodniej i Indii. Między innymi można by wskazać na to, że Madagaskar pod względem budowy geologicznej nie różni się niczym od leżącego naprzeciwko brzegu afrykańskiego. Ta olbrzymia wyspa kontynentalna oddzieliła się, według Wegenera, od Afryki w okresie triasowym. Indie Przedgangesowe ufundowane są na płycie gnejsowej, która w pobliżu pustyni Tarr sfałdowana jest dokładnie w tym samym kierunku, jaki posiadają odpowiadające im fałdowania Afryki i Madagaskaru. Występowanie diamentów w Indiach wiąże się z polami diamentowymi Transwalu.

W zakresie postulowanych przez teorię Wegenera związków florystycznych i faunistycznych pomiędzy Afryką a Ameryką Południową lub Afryką i Indiami mógłbym tu przytoczyć długi szereg faktów, jednakże nie pozwala na to brak miejsca.